piątek, 1 kwietnia 2016

#5 Rozpal w sobie „Tajemny Ogień"...


Tytuł: Tajemny ogień
Autor: C.J. Daugherty i Carina Rozenfeld
Seria: Tajemny ogień
Tom: 1
Wydawnictwo: Moondrive
Ilość stron: 392
Data wydania: 21 października 2015
Data przeczytania: 20 luty 2016
Moja ocena: 8/10
Opis:
Dzielą ich setki kilometrów, łączy przeznaczenie.
Taylor Montclair (Anglia)
Pewnego dnia wybuch złości Taylor powoduje, że przedmioty wokół niej zmieniają swoje położenie, a silne emocje zakłócają przepływ elektryczności. Dziewczyna poznaje szokującą prawdę o swoim pochodzeniu. Dowiaduje się, że drzemie w niej tajemny ogień.
Sacha Winters (Francja)
Setki lat temu na stosie spłonęła alchemiczka, która rzuciła klątwę na trzynaście pokoleń pierworodnych synów z rodu jej zabójców. Sacha jest trzynasty – za osiem tygodni ma umrzeć. Na świecie jest tylko jedna osoba, która może mu pomóc.
Czy Taylor i Sacha zdążą się odnaleźć, nim on zginie, a świat pochłonie ogień?

Pradawna moc i śmiertelna klątwa, szaleńczy wyścig z czasem i walka z przeznaczeniem.

Akcja Tajemnego ognia pędzi jak rollercoaster!

Przez jakiś czas książka "dojrzewała" na mojej półce w oczekiwaniu na swoją kolej i kiedy zaczęłam ją czytać, zdziwiłam się, że nie zrobiłam tego wcześniej...


"Tajemny ogień" już od samego początku miał dobrą promocję, wychwalające recenzje i opinie a także ciekawe cytaty, i fabułę. Do tego enigmatyczny tytuł i okładkę... Czyli wszystko to, czego potrzeba żebym chciała go przeczytać. W sumie to wystarczyłby mi sam fakt, że napisała go jedna z moich ulubionych autorek a jednym z bohaterów jest francuz (jednak nadal pozostaję #TeamCarter, kto czytał "Wybranych" ten wie o co mi chodzi)...

Książka spodobała mi się już w momencie kiedy pojawiła się informacja o jej wydaniu. Najbardziej przyciągnął mnie tytuł, potem zobaczyłam okładkę i autorów a potem przeczytałam opis i już wiedziałam, że muszę go mieć... Co prawda trochę poczekałam, bo dopiero Mikołaj się nade mną zlitował i zdobyłam swój egzemplarz... Nie mniej jednak wzięłam się za niego prawie po trzech miesiącach. Dlaczego? Nie wiem, po prostu musiał trochę zaczekać ale nie żałuję. Przeciwnie... Wydaje mi się, że teraz w jakiś sposób odpoczęłam od codziennego schematu książek, jakim w tamtym czasie były klimaty epoki wiktoriańskiej...

"Tajemny ogień" jest zdecydowanie jedną z lepszych książek C.J. Do tego warto zaznaczyć, że jest to pewnego rodzaju debiut Cariny Rozenfeld a całość wypadła naprawdę bardzo dobrze. Podobało mi się to, w jaki sposób zostali przedstawieni bohaterowie a także to, że tak naprawdę niewiele o nich wiem...

Sacha spodobał mi się już od pierwszej strony, a właściwie od jego pierwszych słów. No takie postacie książkowe to ja lubię, wręcz ubóstwiam. Sacha jest nieco zbyt pewny siebie i arogancki, do tego przystojny i JEST FRANCUZEM! Tak, od razu dodałam go na listę moich booksboyfriend... Uwielbiam go... Ale czy to jakaś słabość C.J., że w jej książkach pojawiają się Francuzi? ^^

-Skacz!
Głos był lodowaty jak ta noc.

Sacha obejrzał się za siebie. Wydawał się bardziej rozbawiony niż przerażony.
-Naprawdę chcesz żebym to zrobił? - Położył rękę na piersi i udał, że się wzdryga. - Ale przecież... Mogę ucierpieć.
 Tak moi drodzy - już od tej chwili wiedziałam, że go polubię :)

A Taylor... Cóż, Taylor też jest ciekawą istotką. Niby szara myszka, ale jednak jest w niej coś, co mnie zaintrygowało. Nie wydawała mi się nudna czy też irytująca, po prostu przypomina mi mnie... Chociaż z drugiej strony to jak na mój gust za szybko zaufała Sachie (Boże nie mam pojęcia jak odmienia się to imię). Poznała go przez internet, ok. Jest francuzem, ok. Wie jak się nazywa, ok. Miała udzielać mu korepetycji w ramach zadania z francuskiego... Byłoby OK, gdyby Sacha nie umiał płynnie mówić po angielsku! I tutaj zaczyna się coś dziać... Tajemnicze stwory, wybuchy mocy, śmierć... To wszystko dzieje się nie zbyt szybko ale wystarczająco aby wybudować w czytelniku stałe napięcie i oczekiwanie na dalszy ciąg akcji...

A do tego Rewolucyjny czat - strona stworzona do... No właśnie, kliknijcie i sami się przekonajcie czy wam się to podoba. Bo jeśli to was nie przekona, to ja już nie wiem co mogłoby odnieść taki skutek :)


klik
Kliknij na obrazek :)


Ogólnie sama książka była bardzo wciągająca i ciekawa. Nie potrafiłam się oderwać, zarwałam dla niej noc a na koniec i tak było mi mało. Tak więc teraz rozpaczam nad tym kiedy zostanie wydany kolejny tom a o nim ani widu ani słychu...

11 komentarzy :

  1. Żałuję, że do tej pory nie przeczytałam żadnej książki tej autorki. Jestem ciekawa, czy lepiej wziąć się najpierw za jej serię, czy Tajemniczy ogień...
    Mam nadzieję, że się nie zawiodę na jej twórczości ^^
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seria Wybrani jest typową młodzieżówką, chociaż muszę przyznać, że romans nie wychodzi na pierwszy plan (a jeśli już to tylko na kilka stron). Jest tam pewna tajemnica (w sumie to więcej niż jedna), zdarza się tragedia (niestety też więcej niż jedna), są kłopoty, rozterki miłosne... Po prostu typowe książki dla młodzieży z tym, że wydaje mi się, że lepsze niż niektóre z tych przeczytanych przeze mnie...
      Za to Tajemny ogień idzie raczej w świat fantasy, jednak nie spotkałam się z takim do tej pory - może to i wina tego, że jeszcze wiele książek przede mną a może po prostu alchemia i te sprawy (nie martw się, nie ma tam żadnych skomplikowanych wzorów :p) nie jest częstym tematem.
      Nie mniej jednak uważam, że lepiej najpierw wziąć się za Wybranych bo jest to już zakończona seria i nie trzeba się niecierpliwić w oczekiwaniu na kolejne tomy :) Uff... Ale się rozpisałam...

      Usuń
    2. Nie dokończyłam serii "Wybrani" :/ dobrze się zapowiadała ale nie wytrwałam. Mam nadzieję, że z "Tajemnym ogniem" będzie inaczej.

      Usuń
  2. A ja średnio lubię twórczość tej autorki, ale może kiedyś sięgnę po jej nową powieść :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam :) i na pewno zajrzę :)

      Usuń
  3. słyszałam bardzo dużo dobrego o tej książce - mam ją w planach. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje mi się, że to zabawna książka. Ten fragment o Francuzie, dał mi do wyobraźni obraz takiego eleganckiego, zbyt emocjonalnego chłopaka. Nie wiem, czy taki on jest, ale jak kiedyś (mam nadzieję, że niedługo) przeczytam tą książkę, to zawsze będę go sobie tak wyobrażać. A co do odmiany imienia głównego bohatera. Wydaje mi się, że jak się zmienia ostatnią sylabę, to pisze się już "po naszemu", ale nigdy nie jestem pewna. Jak to mówią "Polska język trudny być". Co do samej książki, to juz tyle razy mi uciekała z rąk, że już o niej zapomniałam. Dobrze, że przypomniałam sobie dzięki Tobie o niej. Tak to zapoluję na nią raz jeszcze w księgarniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz - sama na początku myślałam o Sachy w ten sposób (i znów ten głupi problem z odmianą...). Okazazło się, że da się go nawet polubić i dodać na listę "booksboyfriend" :D

      Usuń
  5. Mam ją w planach, jednak wolę poczekać aż wydadzą kolejne części.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak naprawdę nie czytałam jeszcze ani jednej książki tej autorki, a muszę przyznać, że jestem jej strasznie ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mnie ciekawi ta książka. A cała medialna "otoczka" jest pomysłowa (wcześniej nie natknęłam się na rewolucyjny czat). Fajnie, jak spece od marketingu się trochę wysilą ;)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś/aś mój post zostaw po sobie jakiś ślad :)
Z chęcią poznam wasze opinie na dany temat.
Nie musisz spamować linkami, odwiedzam każdego, kto zaciekawi mnie komentarzem lub po prostu stałych czytelników :)

SZABLON WYKONANY PRZEZ RONNIE