Cześć misiaki! :D
Mam dzisiaj genialny humor, więc stwierdziłam, że nadeszła pora na bardzo optymistyczną, jak zawsze bezspoilerową recenzję ;) A dlaczego optymistyczna? Ponieważ dzisiaj zaprezentuję Wam jedną z najlepszych książek, jakie miałam okazję przeczytać w 2016 roku. Ciekawi, co tak bardzo mnie zachwyciło? Zapraszam :)
Mam dzisiaj genialny humor, więc stwierdziłam, że nadeszła pora na bardzo optymistyczną, jak zawsze bezspoilerową recenzję ;) A dlaczego optymistyczna? Ponieważ dzisiaj zaprezentuję Wam jedną z najlepszych książek, jakie miałam okazję przeczytać w 2016 roku. Ciekawi, co tak bardzo mnie zachwyciło? Zapraszam :)
POWRÓT
„Przeznaczenie Violet i Luke'a" to trzeci tom serii The Coincidence, zaraz po „Przypadkach Callie i Kayden'a", oraz „Ocaleniu Callie i Kaydena", a mówię to dlatego, iż zauważyłam, że wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy. W sensie, że to trzeci tom. Tak więc pamiętajcie: najpierw „Przypadki..." i „Ocalenie...", potem „Przeznaczenie" ;) Ale mniejsza o to.
Zacznijmy więc może od tego, że między lekturą tomu drugiego, a trzeciego upłynął prawie rok, co sprawiło, że mogłam zapomnieć naprawdę wiele rzeczy, mogłam zacząć wyobrażać sobie byt wiele, moje oczekiwania mogły się nieco zwiększyć... Słowem mogłam podnieść poprzeczkę za wysoko i oczekiwać cudów na kiju. I owszem - początkowo nie potrafiłam się wciągnąć i zastanawiałam się, czy aby na pewno jest to książka Jessici Sorensen, czy też może podmienili ją kosmici... Nie wiem, czy było to spowodowane słabym początkiem, czy też może moim zmęczeniem, lub innymi czynnikami zewnętrznymi. Jedno jest pewne - pierwsze kilkanaście (w porywach do maksymalnie pięćdziesięciu stron) czytałam dwa dni, ze względu na brak przyciągania do tej historii. Na szczęście autorka po raz kolejny pokazała swój styl i zrobiła wszystko, by jej powieść mnie pochłonęła.
AKCJA AKCJĄ, ALE CI BOHATEROWIE!
Być może nadużywam tych słów już od kilku recenzji pod rząd, jednakowoż chciałabym tutaj wspomnieć o tym, że uwielbiam szeroko rozwiniętą płaszczyznę psychologiczną postaci. Tak, wiem, powtarzam się. Zdaję sobie sprawę z tegio, że mówiłam o tym w recenzji „Przypadków...", recenzji „Ocalenia", nie mniej jednak w wypadku pani Sorensen, nie sposób nie wspomnieć o tym, że potrafi ona doskonale kreować swoich bohaterów. Co prawda przeczytałam tylko trzy spośród jej książek, nie mniej jednak kocham jej styl. Kocham to z jaką lekkością potrafi opisać najtrudniejsze do opisania emocje. To, że bawi się słowem. Kocham tą panią za tych niesamowitych bohaterów. Violet i Luke. Oboje przeszli wiele. Oboje mają powody, by zachowywać się tak, jak robią to kiedy ich poznajemy. Każde z nich wybrało z pozoru inną drogę, by radzić sobie z problemami. Ale czy różnią się aż tak bardzo?
Muszę przyznać, że zauważyłam pewien schemat pojawiający się w tej serii. To nie jest tak, że mamy tutaj szarą myszkę, skrzywdzoną w przeszłości i bed boja, który jest po prostu dupkiem. W wypadku serii The Coincidence każdy z bohaterów ma swój własny balast, z którym musi sobie radzić każdego kolejnego dnia. Każde z nich walczy z codziennością. Każde z nich ma swoje powody, by walczyć z tym, co zaczyna czuć do tej drugiej osoby. Żaden z bohaterów nie ratuje tego drugiego od tak. Nie. Być może nie są tego świadomi, jednak każde z nich pomaga temu drugiemu odnaleźć siebie. I to jest piękne. Dzięki temu nasza świadomość w kwestii pewnych spraw rozwija się jeszcze bardziej i jeśli tylko jesteśmy uważnym czytelnikiem, oraz osobami, które potrafią dostrzegać pewne szczegóły w życiu - potrafimy przenieść wiedzę z książki na to, co otacza nas dookoła. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie niewątpliwie jest to wielkim plusem.
FIOŁKI, KOŁKI, ANIOŁKI - INNYMI SŁOWY - KOLEJNE ROMANSIDŁO
Nie zaprzeczam - jest to New Adult, jakich pełno na rynku. Nie jest oryginalne, autorka używa w nim kilku schematów, które naprawdę bardzo łatwo spotkać w innych książkach owego gatunku. Jednak w moim odczuciu to nie przeszkadza. Przecież New Adult, a tym bardziej Young Adult są jednymi z najbardziej oklepanych gatunków i ciężko o coś oryginalnego. Nie, żebym mówiła, że jest tutaj to samo, co wszędzie. Broń Boziu! Schemat jest, owszem. Jednak autorka prowadzi to na swój sposób, splata swoje własne wątki i historie, co sprawia, że jej książka jest o wiele bardziej oryginalna, niż te wszystkie wattpadowe "ksionszki". Nawet nie wiem, skąd wzięłam to porównanie. Toż to obraza!
Odnoszę wrażenie, że ta recenzja jest coraz bardziej bez sensu, więc może przejdę dalej...
TAK SIĘ NIE ROBI!
Cały czas mówię Wam jak bardo to kocham tą autorkę, jak jej książki są cudowne, ale jest jedna, wielka, ogromniasta wada. A mianowicie zakończenia. Ja nie wiem. Może pani Sorensen chce, żebym zeszła na zawał, może chce mnie wykończyć psychicznie... ponieważ zakończenia jej książek po prostu rozrywają serducho na kawałeczki i sprawiają, że czytelnik kończy szukając jakichś ukrytych stron w książce. A kiedy już sobie uświadomi, że musi czekać do premiery kolejnego tomu pogrąża się w czarnej dziurze zwanej kacem książkowym. Naprawdę. Ja nie wiem jak, ani dlaczego, ale tak się nie robi! Mówiłam Wam, że zakończenia "Przypadków..." i "Ocalenia" są niewesołe i denerwujące, tak stwierdzam teraz, że są one niczym w porównaniu z tym, jak kończy się "Przeznaczenie Violet i Luke'a". Najgorsze zakończenie ever. I mówię to w tym nieco pozytywnym sensie, bo nie było ono słabe, czy też nie zepsuło mi wizji książki - oj nie. Ono totalnie zniszczyło mi serducho i teraz cicho cierpię w oczekiwaniu na kolejny tom...
PODSUMUJĘ TO BEZ SENSU
Więc tak: polecam książki - nie polecam zakończenia. Tyle w temacie...
A tak na poważnie: jeśli szukacie czegoś, przy czym spędzicie przyjemne godzinki, ale nie chcecie, by historia była głupia, płaska, czy też naiwna... - trafiliście idealnie. Mimo słabego początku akcja się rozkręca i wciąga, a zakończenie wbija w ziemię. Cała seria jest lekturą obowiązkową dla wszystkich miłośników New Adult. Czytajcie :D
Tytuł: Przeznaczenie Violet i Luke'a
Autor: Jessica Sorensen
Seria: The Coincidence Tom: 3
Tytuł oryginalny: The Destiny of Violet and Luke
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tłumaczenie: Ewa Helińska
Ilość stron:
Moja ocena: 9/10
Gatunek: New Adult
A tak na poważnie: jeśli szukacie czegoś, przy czym spędzicie przyjemne godzinki, ale nie chcecie, by historia była głupia, płaska, czy też naiwna... - trafiliście idealnie. Mimo słabego początku akcja się rozkręca i wciąga, a zakończenie wbija w ziemię. Cała seria jest lekturą obowiązkową dla wszystkich miłośników New Adult. Czytajcie :D
Tytuł: Przeznaczenie Violet i Luke'a
Autor: Jessica Sorensen
Seria: The Coincidence Tom: 3
Tytuł oryginalny: The Destiny of Violet and Luke
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tłumaczenie: Ewa Helińska
Ilość stron:
Moja ocena: 9/10
Gatunek: New Adult
Z serii ukazały się:
-Tom 1: „Przypadki Callie i Kaydena" <recenzja>
-Tom 2: „Ocalenie Callie i Kaydena" <recenzja>
-Tom 3: „Przeznaczenie Violet i Luke'a"
I tym akcentem kończymy. Zdaję sobie sprawę, że nie napisałam w tej recenzji niczego odkrywczego, być może nawet napisałam ją bardzo chaotycznie (jakby coś, to krzyczcie!), ale na napisanie recenzji poprzednich tomów potrzebowałam prawie roku (!!!), więc sami rozumiecie, jak działały na mnie te książki. Mam nadzieję, że Was zachęciłam, dajcie znać ;)
Buziaczki, ;*
Kinga
Kinga